Co zrobić, gdy Mama i Córka są do siebie bliźniaczo podobne? - Bliźniaczą biżuterię na przykład :)
Zapatrzona w moją kameę, Monika chciała dla siebie i dla Mamy pod choinkę takie same. Wobec czego zrobiłam takie same, tylko, że inne :) - czyli dwa komplety: wisior i kolczyki; jeden w czerni, drugi w różu. Całość jest wykonana samodzielnie od ozdobienia wzorem przezroczystego kaboszona, przez koralikowy sznur aż po pudełeczka udekorowane świątecznie.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 grudnia 2015
czwartek, 19 listopada 2015
Urlop, urlop... po urlopie
Od dawna marzyliśmy o zagranicznym urlopie, gdzieś w uroczym miejscu, gdzie będą nas dopieszczać. I oto nasze marzenie się spełniło.
Nasze pierwsze zagraniczne wczasy spędziliśmy... w Polsce :) Najpierw odwiedziliśmy Poznań, gdzie Miszczyni z Siwym dbali o nas jak mogli najlepiej. Spotkaliśmy się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi (pozdrawiam Kasię i jeszcze raz dziękuję za super prezent), niestety nie ze wszystkimi. Pod czujnym okiem Weroniki w końcu opanowałam oplecenie kropli.
Odwiedziłam też Szamotuły, gdzie zostałam wtajemniczona w sekrety ozdabiania paznokci żelem; Irina stworzyła na moich pazurach istne cudo. Magda zmieniła kolor włosów pokrywając piękną, brązowo-rudą farbą moje siwki ;) Na SZAGĘ niestety załapałam się tylko połowicznie, żałując że ominęło mnie spotkanie z Mileną i Lindą i radując wielce z poznania Arlety.
Po kilku dniach rozjechaliśmy się w różne strony kraju. Ja pojechałam najpierw na warsztaty do Scrap Butiku. Poznałam mnóstwo cudownych ludzi,zobaczyłam się z koleżankami, za którymi bardzo tęskniłam a organizatorka warsztatów i prowadząca w jednej osobie, Gosia, okazała się wspaniałą i ciepłą dziewczyną. Długo jeszcze będę wspominać to spotkanie i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę. Robiłyśmy grudniownik. Powiem szczerze, że podchodziłam do tematu dość sceptycznie. No bo po co w sumie taki grudniownik. Ale jak zobaczyłam grudniowniki Gosi zakochałam się w nich na zabój. To swego rodzaju pamiętnik przygotowań przedświątecznych. Mój zacznie się już w listopadzie, a pierwszy wpis będzie właśnie opowiadał o warsztatach u Małgosi.
Od mojej kochanej Anetki wylosowałam przepiękny, mediowy notes, z którym się już chyba nigdy nie rozstanę.
A potem to już tylko stolica została do zwiedzenia :) Tam z kolei przeprowadziłam kursy: szydełkowy na węża tureckiego, oraz dwa decoupagowe - jak szybko ozdobić świecę i lampion. Kursantka była bardzo zadowolona i od razu zaczęła doskonalić nabyte umiejętności. Niestety brakuje dokumentacji fotograficznej więc musicie uwierzyć mi na słowo :)
W gratisie dostałam okropne przeziębienie (to od Miszczyni) i brzydką, wielką opryszczkę (niestety nie wiem od kogo) ale było warto. Długo będę jeszcze wspominać swój zagraniczny urlop i pewnie jeszcze się wybiorę do tego jakże egzotycznego kraju :)
Nasze pierwsze zagraniczne wczasy spędziliśmy... w Polsce :) Najpierw odwiedziliśmy Poznań, gdzie Miszczyni z Siwym dbali o nas jak mogli najlepiej. Spotkaliśmy się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi (pozdrawiam Kasię i jeszcze raz dziękuję za super prezent), niestety nie ze wszystkimi. Pod czujnym okiem Weroniki w końcu opanowałam oplecenie kropli.
Odwiedziłam też Szamotuły, gdzie zostałam wtajemniczona w sekrety ozdabiania paznokci żelem; Irina stworzyła na moich pazurach istne cudo. Magda zmieniła kolor włosów pokrywając piękną, brązowo-rudą farbą moje siwki ;) Na SZAGĘ niestety załapałam się tylko połowicznie, żałując że ominęło mnie spotkanie z Mileną i Lindą i radując wielce z poznania Arlety.
Po kilku dniach rozjechaliśmy się w różne strony kraju. Ja pojechałam najpierw na warsztaty do Scrap Butiku. Poznałam mnóstwo cudownych ludzi,zobaczyłam się z koleżankami, za którymi bardzo tęskniłam a organizatorka warsztatów i prowadząca w jednej osobie, Gosia, okazała się wspaniałą i ciepłą dziewczyną. Długo jeszcze będę wspominać to spotkanie i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę. Robiłyśmy grudniownik. Powiem szczerze, że podchodziłam do tematu dość sceptycznie. No bo po co w sumie taki grudniownik. Ale jak zobaczyłam grudniowniki Gosi zakochałam się w nich na zabój. To swego rodzaju pamiętnik przygotowań przedświątecznych. Mój zacznie się już w listopadzie, a pierwszy wpis będzie właśnie opowiadał o warsztatach u Małgosi.
Od mojej kochanej Anetki wylosowałam przepiękny, mediowy notes, z którym się już chyba nigdy nie rozstanę.
A potem to już tylko stolica została do zwiedzenia :) Tam z kolei przeprowadziłam kursy: szydełkowy na węża tureckiego, oraz dwa decoupagowe - jak szybko ozdobić świecę i lampion. Kursantka była bardzo zadowolona i od razu zaczęła doskonalić nabyte umiejętności. Niestety brakuje dokumentacji fotograficznej więc musicie uwierzyć mi na słowo :)
W gratisie dostałam okropne przeziębienie (to od Miszczyni) i brzydką, wielką opryszczkę (niestety nie wiem od kogo) ale było warto. Długo będę jeszcze wspominać swój zagraniczny urlop i pewnie jeszcze się wybiorę do tego jakże egzotycznego kraju :)
środa, 2 lipca 2014
inspiracja muchą
On:
to znowu ja; dzisiaj chciałbym przedstawić bransoletkę.
Tytułem wyjaśnienia tytułu: w miejscu, w którym dane nam jest teraz żyć, nie ma komarów - i much prawie nie ma; jednakowoż kiedy te drugie już się pojawiają, okazują się być bardzo kolorowe i błyszczące - koniec wyjaśnień.
Oto rzeczona:
Można doszukiwać się niedoskonałości, proszę bardzo :) (propozycja nie dotyczy Nawlekacza!!!).
P.S. Bardzo chciałbym podziękować mojej Żonie. W pracach wykończeniowych mojej biżuterii posiłkuję się pomocą Oli - moje paluchy są za grube do przewlekania delikatnych ogniwek (prawda, że każde tłumaczenie jest dobre?).
to znowu ja; dzisiaj chciałbym przedstawić bransoletkę.
Tytułem wyjaśnienia tytułu: w miejscu, w którym dane nam jest teraz żyć, nie ma komarów - i much prawie nie ma; jednakowoż kiedy te drugie już się pojawiają, okazują się być bardzo kolorowe i błyszczące - koniec wyjaśnień.
Oto rzeczona:
Można doszukiwać się niedoskonałości, proszę bardzo :) (propozycja nie dotyczy Nawlekacza!!!).
P.S. Bardzo chciałbym podziękować mojej Żonie. W pracach wykończeniowych mojej biżuterii posiłkuję się pomocą Oli - moje paluchy są za grube do przewlekania delikatnych ogniwek (prawda, że każde tłumaczenie jest dobre?).
wtorek, 1 lipca 2014
potrafię
On:
Ostatnie dni upłynęły mi na próbach z koralikami. Dlaczego? Jeszcze nie mogę odpowiedzieć.
W każdym razie wyniki zadowalają (mnie). Oto kolczyki, które wykonywać nauczyła mnie Weronika
Wachlarzyki fioletowe - wersja 2.0
w kolorze muchy ;)
fioletowe - pierwsze podejście.
Mistrzem pierwszego planu jest lekko skorodowany stojaczek :)
Ostatnie dni upłynęły mi na próbach z koralikami. Dlaczego? Jeszcze nie mogę odpowiedzieć.
W każdym razie wyniki zadowalają (mnie). Oto kolczyki, które wykonywać nauczyła mnie Weronika
Wachlarzyki fioletowe - wersja 2.0
w kolorze muchy ;)
fioletowe - pierwsze podejście.
Mistrzem pierwszego planu jest lekko skorodowany stojaczek :)
niedziela, 25 sierpnia 2013
Pierwszy ukośnik
Ona:
oto mój pierwszy ukośnik, zrobiony jeszcze w Polsce, pod czujnym okiem Mistrzyni, która nie tylko udzieliła mi wskazówek technicznych ale także pomogła dobrać kolory. Muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny i mimo obaw, praca poszła mi nader sprawnie. Konik na biegunach wystąpił w roli uroczej ozdoby, dopełniając całość.
oto mój pierwszy ukośnik, zrobiony jeszcze w Polsce, pod czujnym okiem Mistrzyni, która nie tylko udzieliła mi wskazówek technicznych ale także pomogła dobrać kolory. Muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny i mimo obaw, praca poszła mi nader sprawnie. Konik na biegunach wystąpił w roli uroczej ozdoby, dopełniając całość.
wtorek, 20 sierpnia 2013
Uhuhu :)
Ona:
korzystając z dwóch dni wolnego wydziubałam naszyjnik. Na delikatnym łańcuszku zawisła kokardka wraz z sówką. Docelowo naszyjnik będzie stanowił komplet z kolczykami. Znalazłam w swoich zasobach malutkie zawieszki sówkowe więc powinno pasować. Zawieszka z naszyjnika jest pozostałością po kolczykach Agnieszki, z którą obecnie mieszkamy i która jest konsultantką d/s estetycznych naszego rękodzieła :)
korzystając z dwóch dni wolnego wydziubałam naszyjnik. Na delikatnym łańcuszku zawisła kokardka wraz z sówką. Docelowo naszyjnik będzie stanowił komplet z kolczykami. Znalazłam w swoich zasobach malutkie zawieszki sówkowe więc powinno pasować. Zawieszka z naszyjnika jest pozostałością po kolczykach Agnieszki, z którą obecnie mieszkamy i która jest konsultantką d/s estetycznych naszego rękodzieła :)
środa, 12 czerwca 2013
Kolczyki królowej śniegu
Ona:
na blogu Weroniki wypatrzyłam piękne kolczyki z małych trójkątów i zapragnęłam je posiąść. Zaopatrzona w odpowiedni asortyment zasiadłam do pracy. Z racji wielkości i koloru koralików zajęcie pochłonęło mi trochę czasu ale efekt mnie zadowolił.
Są naprawdę malutkie, a tak wyglądają z tyłu, sama nie wiem czy nie lepiej ;)
na blogu Weroniki wypatrzyłam piękne kolczyki z małych trójkątów i zapragnęłam je posiąść. Zaopatrzona w odpowiedni asortyment zasiadłam do pracy. Z racji wielkości i koloru koralików zajęcie pochłonęło mi trochę czasu ale efekt mnie zadowolił.
Są naprawdę malutkie, a tak wyglądają z tyłu, sama nie wiem czy nie lepiej ;)
(19)
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Fioletowy naszyjnik
Ona:
jakiś czas temu wykonałam turkusowy naszyjnik z kwiatkiem. Koleżanka tak się nim zachwyciła, że postanowiłam sprezentować jej podobny w Jej ulubionym kolorze. Kwiatek zawisł na koralikowym wężu. Proces twórczy poszedł mi nawet gładko a efekt sfotografowałam z przyjemnością. Mam nadzieję, że nowa posiadaczka "kolii" będzie ją nosić z prawdziwym zadowoleniem.
jakiś czas temu wykonałam turkusowy naszyjnik z kwiatkiem. Koleżanka tak się nim zachwyciła, że postanowiłam sprezentować jej podobny w Jej ulubionym kolorze. Kwiatek zawisł na koralikowym wężu. Proces twórczy poszedł mi nawet gładko a efekt sfotografowałam z przyjemnością. Mam nadzieję, że nowa posiadaczka "kolii" będzie ją nosić z prawdziwym zadowoleniem.
(21)
środa, 5 czerwca 2013
Sezon na truskawki rozpoczęty
Ona:
Czerwiec już w pełni i truskawki dojrzewają pełną parą, nie tylko w ogródku. Urzekły mnie papierowe owoce podpatrzone na blogu Groszka i postanowiłam zrobić podobne. A że prawdziwe truskawki mają smaczne wnętrze postanowiłam umieścić w środku niespodziankę. Dla mojej miłej koleżanki zrobiłam kokardkową ozdobę.
Czerwiec już w pełni i truskawki dojrzewają pełną parą, nie tylko w ogródku. Urzekły mnie papierowe owoce podpatrzone na blogu Groszka i postanowiłam zrobić podobne. A że prawdziwe truskawki mają smaczne wnętrze postanowiłam umieścić w środku niespodziankę. Dla mojej miłej koleżanki zrobiłam kokardkową ozdobę.
(26)
piątek, 26 kwietnia 2013
lejdiz&On
On:
20. kwietnia odprawiliśmy sabat u Tobatki. Spotkanie z serii Craftladies, wiosenne i kolorowe, i... hałaśliwe (na szczęście, gdzieś w tle przewijali się trzej Tobatkowi mężczyźni, którzy, nawet jeśli mimowolnie, to i tak podnosili poziom maskulinizacji).
On (ja) zwyczajowo zajął się wytwarzaniem kawy, dziewczyny uczyły się wzajemnie różnych technik twórczości. Wykonaliśmy ATC i drogą losowanki wymieniliśmy się naszymi kartami; tradycyjnie dokonała się losowanka-wymianianka.
nauki nie idą w las
do wytworzenia ważki podczas kursu potrzeba kilku działek koralików, sprawnych oczu, igły z żyłką oraz Weroniki.
z efektem "łał"
dobro...
... i jeszcze więcej dobra...
produktywny szał
a-te-ce
przygotowania machiny losującej
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























