Dzisiaj dla odmiany coś trochę innego. Całkowicie wykonany własnoręcznie notes, który w założeniu jest dziennikiem podróżnym. Karty jeszcze świecą pustkami, pachną nowością ;) i czekają na atrament. Mam nadzieję, że już w maju się zapełnią za sprawą planowanego urlopu. Ozdobę notesu tworzą przepiękny papier Primy (niektóre karty w środku również są z tego papieru) i duży, srebrzysty paciorek (trudne słowo), pełniący funkcję zamknięcia. Zeszycik został zszyty sznurkiem spożywczym (nieużywanym).
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą notesy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 marca 2017
czwartek, 19 listopada 2015
Urlop, urlop... po urlopie
Od dawna marzyliśmy o zagranicznym urlopie, gdzieś w uroczym miejscu, gdzie będą nas dopieszczać. I oto nasze marzenie się spełniło.
Nasze pierwsze zagraniczne wczasy spędziliśmy... w Polsce :) Najpierw odwiedziliśmy Poznań, gdzie Miszczyni z Siwym dbali o nas jak mogli najlepiej. Spotkaliśmy się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi (pozdrawiam Kasię i jeszcze raz dziękuję za super prezent), niestety nie ze wszystkimi. Pod czujnym okiem Weroniki w końcu opanowałam oplecenie kropli.
Odwiedziłam też Szamotuły, gdzie zostałam wtajemniczona w sekrety ozdabiania paznokci żelem; Irina stworzyła na moich pazurach istne cudo. Magda zmieniła kolor włosów pokrywając piękną, brązowo-rudą farbą moje siwki ;) Na SZAGĘ niestety załapałam się tylko połowicznie, żałując że ominęło mnie spotkanie z Mileną i Lindą i radując wielce z poznania Arlety.
Po kilku dniach rozjechaliśmy się w różne strony kraju. Ja pojechałam najpierw na warsztaty do Scrap Butiku. Poznałam mnóstwo cudownych ludzi,zobaczyłam się z koleżankami, za którymi bardzo tęskniłam a organizatorka warsztatów i prowadząca w jednej osobie, Gosia, okazała się wspaniałą i ciepłą dziewczyną. Długo jeszcze będę wspominać to spotkanie i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę. Robiłyśmy grudniownik. Powiem szczerze, że podchodziłam do tematu dość sceptycznie. No bo po co w sumie taki grudniownik. Ale jak zobaczyłam grudniowniki Gosi zakochałam się w nich na zabój. To swego rodzaju pamiętnik przygotowań przedświątecznych. Mój zacznie się już w listopadzie, a pierwszy wpis będzie właśnie opowiadał o warsztatach u Małgosi.
Od mojej kochanej Anetki wylosowałam przepiękny, mediowy notes, z którym się już chyba nigdy nie rozstanę.
A potem to już tylko stolica została do zwiedzenia :) Tam z kolei przeprowadziłam kursy: szydełkowy na węża tureckiego, oraz dwa decoupagowe - jak szybko ozdobić świecę i lampion. Kursantka była bardzo zadowolona i od razu zaczęła doskonalić nabyte umiejętności. Niestety brakuje dokumentacji fotograficznej więc musicie uwierzyć mi na słowo :)
W gratisie dostałam okropne przeziębienie (to od Miszczyni) i brzydką, wielką opryszczkę (niestety nie wiem od kogo) ale było warto. Długo będę jeszcze wspominać swój zagraniczny urlop i pewnie jeszcze się wybiorę do tego jakże egzotycznego kraju :)
Nasze pierwsze zagraniczne wczasy spędziliśmy... w Polsce :) Najpierw odwiedziliśmy Poznań, gdzie Miszczyni z Siwym dbali o nas jak mogli najlepiej. Spotkaliśmy się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi (pozdrawiam Kasię i jeszcze raz dziękuję za super prezent), niestety nie ze wszystkimi. Pod czujnym okiem Weroniki w końcu opanowałam oplecenie kropli.
Odwiedziłam też Szamotuły, gdzie zostałam wtajemniczona w sekrety ozdabiania paznokci żelem; Irina stworzyła na moich pazurach istne cudo. Magda zmieniła kolor włosów pokrywając piękną, brązowo-rudą farbą moje siwki ;) Na SZAGĘ niestety załapałam się tylko połowicznie, żałując że ominęło mnie spotkanie z Mileną i Lindą i radując wielce z poznania Arlety.
Po kilku dniach rozjechaliśmy się w różne strony kraju. Ja pojechałam najpierw na warsztaty do Scrap Butiku. Poznałam mnóstwo cudownych ludzi,zobaczyłam się z koleżankami, za którymi bardzo tęskniłam a organizatorka warsztatów i prowadząca w jednej osobie, Gosia, okazała się wspaniałą i ciepłą dziewczyną. Długo jeszcze będę wspominać to spotkanie i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę. Robiłyśmy grudniownik. Powiem szczerze, że podchodziłam do tematu dość sceptycznie. No bo po co w sumie taki grudniownik. Ale jak zobaczyłam grudniowniki Gosi zakochałam się w nich na zabój. To swego rodzaju pamiętnik przygotowań przedświątecznych. Mój zacznie się już w listopadzie, a pierwszy wpis będzie właśnie opowiadał o warsztatach u Małgosi.
Od mojej kochanej Anetki wylosowałam przepiękny, mediowy notes, z którym się już chyba nigdy nie rozstanę.
A potem to już tylko stolica została do zwiedzenia :) Tam z kolei przeprowadziłam kursy: szydełkowy na węża tureckiego, oraz dwa decoupagowe - jak szybko ozdobić świecę i lampion. Kursantka była bardzo zadowolona i od razu zaczęła doskonalić nabyte umiejętności. Niestety brakuje dokumentacji fotograficznej więc musicie uwierzyć mi na słowo :)
W gratisie dostałam okropne przeziębienie (to od Miszczyni) i brzydką, wielką opryszczkę (niestety nie wiem od kogo) ale było warto. Długo będę jeszcze wspominać swój zagraniczny urlop i pewnie jeszcze się wybiorę do tego jakże egzotycznego kraju :)
piątek, 17 maja 2013
I już po
Oni:
jesteśmy pod wrażeniem pomysłowości, doboru kolorów i radości jaką sprawiło tworzenie; wszyscy dobrze się bawiliśmy a efekty poniżej.
jesteśmy pod wrażeniem pomysłowości, doboru kolorów i radości jaką sprawiło tworzenie; wszyscy dobrze się bawiliśmy a efekty poniżej.
(44,5)
Zajawka :)
Ona:
oto zajawka zajęć dla dzieci, które odbędą się dzisiaj o 17. SZAGA organizuje je wspólnie z organizacją Starszy Brat Starsza Siostra. Dzieci będą robić notesiki na wzór tych zamieszczonych poniżej. Taki drobiazg a cieszy :)
oto zajawka zajęć dla dzieci, które odbędą się dzisiaj o 17. SZAGA organizuje je wspólnie z organizacją Starszy Brat Starsza Siostra. Dzieci będą robić notesiki na wzór tych zamieszczonych poniżej. Taki drobiazg a cieszy :)
(45)
środa, 27 marca 2013
Nr 4
Ona:
dziś ostatni ze zdokumentowanych notesików. Piąty, biały, jest tajemnicą użytkowniczki (po prostu baterie w aparacie zdechły).
Tonacja czerwono-czarna. Przeglądając wydruki znalazłam tę damę i sama do mnie "przemówiła". Elegancji (w zamierzeniu) całości dodaje koronka i czerwone kokardki.
dziś ostatni ze zdokumentowanych notesików. Piąty, biały, jest tajemnicą użytkowniczki (po prostu baterie w aparacie zdechły).
Tonacja czerwono-czarna. Przeglądając wydruki znalazłam tę damę i sama do mnie "przemówiła". Elegancji (w zamierzeniu) całości dodaje koronka i czerwone kokardki.
wtorek, 26 marca 2013
Nr 3
Ona:
dziś lawendowo, miało być fioletowo ale kolor lawendy kojarzy mi się z małą, delikatną damą, podobną do tej na obrazku. No i oczywiście nawiązanie do pełni lata za którym tak bardzo tęsknię (chyba się powtarzam, ale zima daje mi w kość).
dziś lawendowo, miało być fioletowo ale kolor lawendy kojarzy mi się z małą, delikatną damą, podobną do tej na obrazku. No i oczywiście nawiązanie do pełni lata za którym tak bardzo tęsknię (chyba się powtarzam, ale zima daje mi w kość).
poniedziałek, 25 marca 2013
Nr 2
Ona:
dzisiaj będzie różowo :) z ptaszkiem i w ogóle tak letnio. Jak patrzę na obrazek na notesiku to mam skojarzenie z jakimś owocowym, letnim tortem. Tak mi się chce lata i ciepełka. On też narzeka na to zimno i twierdzi, że mimo iż nie marznie, to zima powinna być karalna. Ale pora na okazanie notesu:
Oni:
dziękujemy wszystkim za odwiedziny i ciepłe słowa :) Przypominamy, że kawietniowa Szaga odbędzie się 8 kwietnia u Bligu, a to co się działo na marcowej można zobaczyć tutaj. Tobatko, mamy nadzieję, że w końcu dojedziesz :)
dzisiaj będzie różowo :) z ptaszkiem i w ogóle tak letnio. Jak patrzę na obrazek na notesiku to mam skojarzenie z jakimś owocowym, letnim tortem. Tak mi się chce lata i ciepełka. On też narzeka na to zimno i twierdzi, że mimo iż nie marznie, to zima powinna być karalna. Ale pora na okazanie notesu:
Oni:
dziękujemy wszystkim za odwiedziny i ciepłe słowa :) Przypominamy, że kawietniowa Szaga odbędzie się 8 kwietnia u Bligu, a to co się działo na marcowej można zobaczyć tutaj. Tobatko, mamy nadzieję, że w końcu dojedziesz :)
niedziela, 24 marca 2013
Seria(l)
Ona:
dziś pierwszy z czterech notesików dla małych dam. Ten w stylu japońskim, z malutkimi kwiatkami wiśni wplecionymi we włoski małej gejszy. Skojarzenie z upragnioną wiosną nasuwa się samo :)
dziś pierwszy z czterech notesików dla małych dam. Ten w stylu japońskim, z malutkimi kwiatkami wiśni wplecionymi we włoski małej gejszy. Skojarzenie z upragnioną wiosną nasuwa się samo :)
wtorek, 12 marca 2013
Sezon notesowy
Ona:
poniższy notesik zrobiony został dla 9-letniej Karolinki. On chciał go zatytułować "gryzmołki" ale ja się nie zgodziłam - może dziewczynce byłoby przykro że gryzmoli ;) więc wymyślił zapisywanki. Na okładce urocze baletki, prawie każda z nas chciała być pewnie baletnicą :) a w środku primabalerina. Tło oczywiście turkusowe (i pomyśleć, że kiedyś nie znosiłam tego koloru :)).
Zdjęcia trochę lepszej jakości jako, że wypożyczono mi Nawlekacza, ale o tym w następnym poście :)
Notesik jest pierwszy z serii - jak to z dziełami dla zielonogórców :)
poniższy notesik zrobiony został dla 9-letniej Karolinki. On chciał go zatytułować "gryzmołki" ale ja się nie zgodziłam - może dziewczynce byłoby przykro że gryzmoli ;) więc wymyślił zapisywanki. Na okładce urocze baletki, prawie każda z nas chciała być pewnie baletnicą :) a w środku primabalerina. Tło oczywiście turkusowe (i pomyśleć, że kiedyś nie znosiłam tego koloru :)).
Zdjęcia trochę lepszej jakości jako, że wypożyczono mi Nawlekacza, ale o tym w następnym poście :)
Notesik jest pierwszy z serii - jak to z dziełami dla zielonogórców :)
czwartek, 14 lutego 2013
Zielono mi... a nawet szmaragdowo
Ona:
bardzo lubię kolor turkusowy, kojarzy mi się z latem (już chyba o tym pisałam :)) Kiedy zakładam coś turkusowego myślę od razu o plaży, drinkach z palemką :) i wylegiwaniu się w hamaku. Na imieniny dla koleżanki spreparowałam taki oto notesik, będzie mogła nosić lato w torebce cały rok :)
bardzo lubię kolor turkusowy, kojarzy mi się z latem (już chyba o tym pisałam :)) Kiedy zakładam coś turkusowego myślę od razu o plaży, drinkach z palemką :) i wylegiwaniu się w hamaku. Na imieniny dla koleżanki spreparowałam taki oto notesik, będzie mogła nosić lato w torebce cały rok :)
środa, 13 lutego 2013
W różu
Ona:
wpadłam w szał notesikowy :) Dla koleżanki z pracy zrobiłam poniższy zeszycik na zapiski. Front z tapety w kolorze fuksji, ozdobiony uroczym manekinkiem, którym swego czasu obdarowała mnie bligu. "Brylantowa" ozdoba w postaci kwiatka ma dodać całości odrobinę luksusu i elegancji. Obdarowana chyba troszkę się nawet wzruszyła tym niespodziewanym prezentem.
Dziękujemy wszystkim za odwiedziny na naszym blogu i miłe słowa.
wpadłam w szał notesikowy :) Dla koleżanki z pracy zrobiłam poniższy zeszycik na zapiski. Front z tapety w kolorze fuksji, ozdobiony uroczym manekinkiem, którym swego czasu obdarowała mnie bligu. "Brylantowa" ozdoba w postaci kwiatka ma dodać całości odrobinę luksusu i elegancji. Obdarowana chyba troszkę się nawet wzruszyła tym niespodziewanym prezentem.
Dziękujemy wszystkim za odwiedziny na naszym blogu i miłe słowa.
wtorek, 12 lutego 2013
Notes
Ona:
notesik, który powstał wczoraj jest prezentem dla bardzo miłej osoby :) Zostałam przez nią obdarowana mnóstwem żelastwa i bardzo chciałam się jakoś odwdzięczyć. Oto wyrób 100% hande made :) Kartki przycięte przez Onego, który dzielnie mi kibicował i oczywiście pomagał. Tasiemka do wiązania zafarbowana została mocną herbatą a wewnętrzna strona okładki oklejona tapetą :) Swój udział w tym przedsięwzięciu miała także bligu udostępniając mi bindownicę (już wiem jaki będzie nasz następny zakup).
A ponieważ przed południem dostałam od Mileny Watsona, nie mogłam, po prostu nie mogłam go nie użyć.
notesik, który powstał wczoraj jest prezentem dla bardzo miłej osoby :) Zostałam przez nią obdarowana mnóstwem żelastwa i bardzo chciałam się jakoś odwdzięczyć. Oto wyrób 100% hande made :) Kartki przycięte przez Onego, który dzielnie mi kibicował i oczywiście pomagał. Tasiemka do wiązania zafarbowana została mocną herbatą a wewnętrzna strona okładki oklejona tapetą :) Swój udział w tym przedsięwzięciu miała także bligu udostępniając mi bindownicę (już wiem jaki będzie nasz następny zakup).
A ponieważ przed południem dostałam od Mileny Watsona, nie mogłam, po prostu nie mogłam go nie użyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












