Ona:
Turkusowy kolor zawsze kojarzy mi się z latem. Taka też jest najnowsza bransoletka którą udało mi się wykonać w nawale zajęć. I chociaż nie lubię sztucznego złota to wydaje mi się ona urocza i przywołująca na myśl właśnie letnie klimaty.
Zakładam ją na rękę, zamykam oczy i już cieszę się letnim, gorącym wiatrem i kojącym szumem oceanu ;)
On:
Wczoraj w nocy, przy świeczce i latarce (silnie wiało u nas na wsi i nie było prądu) powstawały cudeńka lilowe. Jam był oczywiście operatorem swiatła. ;)
Wyżej demonstrujemy garstkę twórczosci (żeby nie powiedzieć kupkę).
Translate
piątek, 13 stycznia 2012
niedziela, 8 stycznia 2012
Zakładka
Popełniłam dziś pierwszą w życiu zakładkę. Obiecałam mojej młodej przyjaciółce kartkę bezokazjonalną ale pomyślałam sobie, że zakładka do książki bardziej jej się spodoba. Bedzie mogła nosić ją zawsze przy sobie, zaznaczając chociażby kolejną lekcję w podręczniku. Robienie takiego upominku sprawiło mi sporą przyjemność więc chociaż to pierwsza zakładka to myślę, że nie ostatnia.
niedziela, 25 grudnia 2011
środa, 21 grudnia 2011
Wszyscy wszystkim ślą życzenia
Ona:
W szale przedświątecznych przygotowań udało mi się cudem (nie ukrywam, że pod naciskiem Onego) sklecić dwie bliźniacze kartki dla rodziców. Wykorzystałam do tego celu nasz nowy nabytek, który wyciął mi te urocze gałązeczki. Zawsze wiedziałam, że piękno tkwi w prostocie :)
Jestem dumna z Onego, bo w tym czasie zrobił pierniczki i paszteciki :)
W szale przedświątecznych przygotowań udało mi się cudem (nie ukrywam, że pod naciskiem Onego) sklecić dwie bliźniacze kartki dla rodziców. Wykorzystałam do tego celu nasz nowy nabytek, który wyciął mi te urocze gałązeczki. Zawsze wiedziałam, że piękno tkwi w prostocie :)
Jestem dumna z Onego, bo w tym czasie zrobił pierniczki i paszteciki :)
wtorek, 6 grudnia 2011
Oszaleli anieli
Ona:
Więc On wpadł w szał płodzenia aniołów. Nie powiem, idzie Mu coraz sprawniej ;) dzisiaj juz chyba 20 tura została zalana. Coraz to nowe gipsy były testowane... i będą. No a skoro juz ich tyle się namnożyło to wziął się za ich ozdabianie. I kto powiedział, że anioły są anielsko piękne? Ten Jego pierwszy, rodem z horroru chyba, rudy jak czort z wkurzonym spojrzeniem. Brwi oczywiście odziedziczył po stworzycielu, no i makijaż mu się trochę rozmazał. Zaproponowałm użycie następnym razem wodoodpornej pomadki do ust ;) Spoglądam na niego i za każdym razem chce mi się śmiać :D
On:
Słów kilka tytułem sprostowania: Aniołek (Rudy jak go nazwała Ona) nie ma wkurzonego spojrzenia, on jest natchniony - jest Bożym Szaleńcem. Z miejsca zagnieździł się w różańcach w naszym świętym zakątku.
Więc On wpadł w szał płodzenia aniołów. Nie powiem, idzie Mu coraz sprawniej ;) dzisiaj juz chyba 20 tura została zalana. Coraz to nowe gipsy były testowane... i będą. No a skoro juz ich tyle się namnożyło to wziął się za ich ozdabianie. I kto powiedział, że anioły są anielsko piękne? Ten Jego pierwszy, rodem z horroru chyba, rudy jak czort z wkurzonym spojrzeniem. Brwi oczywiście odziedziczył po stworzycielu, no i makijaż mu się trochę rozmazał. Zaproponowałm użycie następnym razem wodoodpornej pomadki do ust ;) Spoglądam na niego i za każdym razem chce mi się śmiać :D
Jesli któraś z Pań chciałaby wystąpić na balu sylwestrowmy w unikalnym makijażu, to On przyjmuje zapisy na wykonanie mejkapu ;) Liczba miejsc ograniczona. Płatne z góry bez możliwości reklamacji.On:
Słów kilka tytułem sprostowania: Aniołek (Rudy jak go nazwała Ona) nie ma wkurzonego spojrzenia, on jest natchniony - jest Bożym Szaleńcem. Z miejsca zagnieździł się w różańcach w naszym świętym zakątku.
I razem z Grubym dmą na chwałę Pana Zastępów. Gruby na trąbie, Rudy na syrindze.
piątek, 2 grudnia 2011
Dom aniołków
On:
Zaroiło się w naszej kuchni od aniołków: rozśpiewanych, muzykujących, rozmodlonych i tych, które tylko usmiechać się potrafią. Ładne i takie z zadartymi noskami, dziurkami w brodzie, z jednym skrzydełkiem i bez skrzydełek - wszystkie nasze są :-)
Zaczęło się wszystko od spotkania u Eli, na którym była Ona i przywiozła parę aniołków, zakochanie się w nich oraz wiedzę JAK. Na okoliczność naszego wydłużonego procesu decyzyjnego aniołki rodzą się dopiero po pięciu tygodniach.
Zaroiło się w naszej kuchni od aniołków: rozśpiewanych, muzykujących, rozmodlonych i tych, które tylko usmiechać się potrafią. Ładne i takie z zadartymi noskami, dziurkami w brodzie, z jednym skrzydełkiem i bez skrzydełek - wszystkie nasze są :-)
Zaczęło się wszystko od spotkania u Eli, na którym była Ona i przywiozła parę aniołków, zakochanie się w nich oraz wiedzę JAK. Na okoliczność naszego wydłużonego procesu decyzyjnego aniołki rodzą się dopiero po pięciu tygodniach.
czwartek, 1 grudnia 2011
W kryształowej kuli ;)
Ona:
Nadeszła pora przygotowań świątecznych. Znalazłam w jednym z kartonów bombkę z separatorem. Przeleżała tam rok i dopiero teraz dojrzałam aby ją ozdobić. Postanowiłam, że będzie opowiadać jakąś historię. I oto dzieci wybrały się na sanki do kryształowej kuli. Zabawa była przednia, bo świat zasypało śniegiem. Zjeżdżały z górki na pazurki a mróz szczypał je delikatnie w policzki.
Zakochałam się w tej bombce więc pewnie powstaną następne. A ta pojechała do Warszawy w prezencie dla Rodziców.
On: transport i dystrybucja prezentu by On. :-)
Nadeszła pora przygotowań świątecznych. Znalazłam w jednym z kartonów bombkę z separatorem. Przeleżała tam rok i dopiero teraz dojrzałam aby ją ozdobić. Postanowiłam, że będzie opowiadać jakąś historię. I oto dzieci wybrały się na sanki do kryształowej kuli. Zabawa była przednia, bo świat zasypało śniegiem. Zjeżdżały z górki na pazurki a mróz szczypał je delikatnie w policzki.
Zakochałam się w tej bombce więc pewnie powstaną następne. A ta pojechała do Warszawy w prezencie dla Rodziców.
On: transport i dystrybucja prezentu by On. :-)
niedziela, 13 listopada 2011
Smarkacz
Przy okazji ostatniego przeziębienia doszłam do wniosku, że przydałby mi się taki jakiś ładny smarkacz. Mógłby podawać mi chusteczki. On, niestety swoje lata już ma więc nie mogę się wciąż nim wyręczać, dlatego smarkacz przyda się w domu. No i stoi teraz przy moim łóżku, złoto-magnoliowy.
Jednak po głębszym namyśle doszłam do wniosku, że będzie prezentem. Tym bardziej, że spodziewam się świeżej dostawy smarkaczy :)
On: W takim razie na okoliczność kryzysu wieku średniego ja sobie przygarnę jakąś smarkatkę?
sobota, 12 listopada 2011
Anielsko
Ona:
Jakiś czas temu byłam na spotkaniu craftujących ladies. Organizatorką była Eli, która zadbała o całą masę atrakcji - ale o nich w jednym z następnych postów. Wśród wielu miłych prezentów jakie od niej dostałam znalazły się gipsowe aniołki, które Eli sama osobiście dla nas "przyrządziła" :) Dzisiaj postanowiłam je ozdobić i mam nadzieję, że wkrótce zawisną na choinkach brantanków Onego. Pierwszy pomalowany złotomiedzianą farbą i potraktowany medium do spękań. Drugi w kolorze czystego złota.
Jakiś czas temu byłam na spotkaniu craftujących ladies. Organizatorką była Eli, która zadbała o całą masę atrakcji - ale o nich w jednym z następnych postów. Wśród wielu miłych prezentów jakie od niej dostałam znalazły się gipsowe aniołki, które Eli sama osobiście dla nas "przyrządziła" :) Dzisiaj postanowiłam je ozdobić i mam nadzieję, że wkrótce zawisną na choinkach brantanków Onego. Pierwszy pomalowany złotomiedzianą farbą i potraktowany medium do spękań. Drugi w kolorze czystego złota.
On: Bratankowie moi zapewne ucieszyliby się bardziej z replik karabinów i czołgów, najlepiej w barwach maskujących, jednak aniołek strzeże skuteczniej.
wtorek, 8 listopada 2011
Jublieuszowe wydanie
On: W niedzielny popołudniowieczór mile połechtano moje (nasze?) ego (?). Szefowa zamówiła u mnie kartkę, którą miała wręczyć na jubileusz 65-lecia Biblioteki. Naprawdę sympatycznie jest dowiedzieć się, że umie się robić coś, co się podoba (innym się podoba). Kartkę musiałem wykombinować sam, gdyż Ona jest chora. W poniedziałek rano wiedziałem dlaczego Caboniową boli głowa, jak musi skomponować coś na zamówienie mając zadany temat.
Kartkę wymyśliłem w kształcie książki.
Ona, pomimo choroby, poradziła mi umieścić wklejkę z życzeniami jako rozdział książki:
A całość zamknąłem w pudełku ze złotym wieczkiem i kremowa koronką:
Kartkę wymyśliłem w kształcie książki.
Ona, pomimo choroby, poradziła mi umieścić wklejkę z życzeniami jako rozdział książki:
A całość zamknąłem w pudełku ze złotym wieczkiem i kremowa koronką:
Niestety cała kartka nie jest moim wyłącznie dziełem. Ona pomagała mi poprawiać błędy koncepcyjne i kompozycyjne. O emocjach jakie temu towarzyszyły nie będę pisać - przynajmniej nie ja. :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)